Podłoze tego jest głównie psychologiczne. Okazało się, że koniunktura nie musi być tak zła, jak to się jeszcze wydawało w zeszłym tygodniu.
Amerykańska giełda wypełniła zasięg zniżki, dotarła do minimów internetowej bessy, a nawet je przebiła. Jednocześnie WIG zatrzymał się przy 25 tys. pkt,. Pojawiło się pytanie o możliwy zasięg ruchów. Czy oznacza on powrót do listopadowych maksimów, czy może coś więcej. Otoczenie rynków skłania nas do wniosku, że bardziej możliwy jest ten pierwszy wariant. Sugeruje to dodatkowo utrzymująca się ogromna zmienność, charakterystyczna dla obecnej bessy. Problem jest przy tym z oceną ostatnich zdarzeń na rynku w USA, który najpierw spadał, by potem szybko wrócić ponad dołki internetowej wyprzedaży. To wskazuje na silniejsze odbicie na Wall Street niż rynkach wschodzących. Za wariantem ograniczonych zwyżek przemawia też to, że wciąż nie ma przełomu w zakresie danych makroekonomicznych, czego kolejny, bardzo dobry dowód mieliśmy wczoraj.
Oprac. na podst. Expander