To tym bardziej słuszne myślenie, że plan Paulsona niekoniecznie będzie wprowadzony w życie w takiej formie, w jakiej poznaliśmy go już. Umacnia się też przekonanie, że nie będzie on wystarczający, by wspomóc wszystkie potrzebujące obszary gospodarki.
WIG przełamał wczoraj ostatnie wsparcie, jakie broniło dostępu do tegorocznego dołka. Zasłonięta została luka hossy, z dolną granicą przy 26,2 tys. pkt. Widać, że rynek jest bardzo słaby, głównie ze względu na ograniczoną aktywność inwestorów. Poziom obrotów nie zadowala. Duży spadek indeksów wynikał głównie z bierności popytu. Polujący na dołki wykazali swoją aktywność w zeszłym miesiącu, teraz nie mają powodów do bardziej aktywnych działań. Inwestujący o nieco dłuższym horyzoncie wciąż czekają.
Próbując odgadnąć koniunkturę na najbliższe dni warto odwołać się także do analizy technicznej. Wczoraj MACD, popularny wskaźnik obrazujący kierunek i siłę trendu, na wykresie S&P 500 wysłał sygnał sprzedaży, przebijając linię sygnalną. W przypadku naszego WIG wciąż takiej wskazówki nie mamy, co dodaje znaczenia najbliższym sesjom. Wysłanie takiego sygnału w USA wskazuje, a u nas wskazywałoby, że w perspektywie najbliższych dni nie można liczyć na poprawę koniunktury. Warto też odnotować wzrost bazowej inflacji PPI w USA do 4,4%, czyli najwyższego poziomu od końca lat 80.
Oprac. na podst. Expander